|
normalne zachowanie, przynoszące
pewną ulgę, wyładowywuje ukrytą złość i w efekcie
uspokaja. Może i tak ale nic przecież nie zmienia. Gośćmi programu
TVP3 prowadzonego przez Panią
Jolantę
Erol byli, Pan Tomasz Terlikowski
(Dr., publicysta
"Rzeczpospolitej") zakrzykiwany i pouczany choć czasami
i chwalony przez zakonnika, Jezuitę
O.
Artura Filipowicza,
(Dr., wykładowca/Papieski Wydział Teologiczny), którego wypowiedzi powodowały u mnie delikatnie mówiąc
"niewielkie skoki ciśnienia". Pan Terlikowski -
wierzę - że człowiek dobry i uczciwy, skręcał się i prężył, aby
nie urazić "duchownego" w wyniku czego, jego wypowiedzi
były jakieś niepełne, mało stanowcze. Niby delikatnie
protestował np. w przypadku wypowiedzi zakonnika w
sprawie molestowania dorosłych, ale bez żadnego efektu -
a przecież było to jedno z najważniejszych stwierdzeń
zakonnika. Użył on możliwości wypowiedzi w programie TV
do fałszywego określenia "formuły" molestowania
seksualnego. No - ale po kolei…
Kiedy Pani redaktor Erol zapytała "czy takich przypadków
może być więcej?" Pan Terlikowski zaczął coś od plotek,
po stwierdzenia że pedofilstwo to zbrodnia skończywszy
na świadkach i dowodach. A kiedy zaczął przyznawać, że
istnieje coś takiego jak molestowanie pełnoletnich, został zakrzyczany przez Jezuitę Filipowicza. Jako ofiara molestowania zapytam - o jakich dowodach Pan
mówi?, zdjęciach, filmach, czy może powinno się żądać od
ofiary posiadanie naocznego świadka?. Co uważa Pan za plotki, a co za prawdę?.
Sprawy seksualnego wykorzystywania są wstydliwe w
"katolickiej" Polsce, więc choćby dlatego jest mało
prawdopodobne, aby ludzie wymyślali zdarzenia
seksualnego wykorzystywania i to przez księdza
katolickiego, rozumiejąc skutki takich oskarżeń w kraju
gdzie ponad 90% społeczności to katolicy.
Ksiądz pedofil nie dokonuje przestępstwa jedynie raz w
swoim życiu - tak jak ja, czy Pan nie śpimy ze swoimi
żonami jedynie raz. Gdzieś tam - są przecież inne
ofiary tego samego księdza pedofila. W związku z czym
dowodów nie tyle powinno się żądać czy spodziewać od
ofiary - a raczej stworzyć warunki ku temu aby
ofiary mogły się ujawnić i świadczyć o popełnieniu
przestępstwa. Droga do uniknięcia niesprawiedliwych
oskarżeń prowadzi przez odblokowanie zmowy milczenie a
nie stawiania barier ludziom domagającym się
sprawiedliwości. Niestety wypowiedzi Pana nie zachęcają do tego, a wprost
przeciwnie stwierdzenia dot. dowodów, świadków i inne,
mogą mieć wpływ odstraszający.
Słuchając Pana wypowiedzi trudno nie odnieść wrażenia że
albo coś przeszkadzało Panu w wyrażaniu prawdziwych
myśli - albo jest Pan w tej kwestii niezupełnie zorientowany.
Wydawało się też, iż za chwilę powie Pan - że jeśli
chodzi o Księzy to istnieją pewne
układy i nawet jeśli prawda jest prawdą - to trzeba
te układy honorować. Spieszę z wypowiedzią na ten temat;
my ofiary księży pedofilów nie uznajemy żadnych układów...
od księdza w parafii "Pcim" po Papieża w Watykanie
włącznie - traktujemy przestępstwa księży jednakowo. Jest
nam obojętne czy się to komu podoba czy też nie. Jeśli
chodzi o Pana wypowiedź dotyczącą tego jak organizacja
powinna działać, co powinna robić a czego nie - spieszę
wyjaśnić że Ruch Ofiar Księży
to NIE "kółko różańcowe".
Tak jak niektórzy chcieliby nas widzieć.
My nie prosimy o sprawiedliwość -
MY JEJ ŻĄDAMY. Tak więc
albo strona zainteresowana zrozumie i zacznie dialog jak
równy z równym, albo będzie musiała ponieść przykre
konsekwencje swojej ignorancji. Ofiary muszą otrzymywać odpowiedzi od
władz kościelnych, albo władze kościelne muszą się liczyć
z tym, że zasada niepublikowania danych
osobowych księży pedofilów nie będzie mogła być dalej
utrzymana. Podjęcie natomiast decyzji w tej kwestii pozostawione
będzie do wyboru ofiarom - a nie Pana,
mojego czy mediów w Polsce. mlnczenie władz kościoła
może spowodować niejako zwolnienie ofiary od zachowania
tajemnicy danych osobowych księdza pedofila. Tego
rodzaju, drastycznym posunięciom można zapobiec - nie
leży to jednak w naszej mocy a w mocy władz kościelnych. Osobiście wierzę, że
ujawnianie Księzy pedofilów i ukrywających ich
zwierzchników nie będzie konieczne ale dla
mnie na przykład... TAK czy NIE w tej sprawie, to
reakcja kościoła na moje listy. Jeśli moje listy będą
nadal lekceważone, nikt już nie będzie musiał mnie
przekonywać o intencjach władz kościoła, co z kolei na
pewno wpłynie na zmianę mojego stanowiska dotyczącego
poruszanej kwestii.
Wydaje
się że jedynie uczciwa
postawa władz kościoła wobec ofiar to punkt wyjścia na
drogę, która może prowadzić do zaleczenia "ran" obu
stron - zarówno ofiar jak i kościoła.
Niestety, jak do tej pory, nic nie wskazuje na to że
władze kościoła to rozumieją.
Jeśli chodzi o wypowiedzi Jezuity
O. Artura Filipowicza to
zacznę od podziękowania za okazane współczucie i
stwierdzenie, że mojej sprawy nie można tak zostawić. Przechodząc do wypowiedzi Jezuity, w kwestii
molestowania dorosłych muszę stwierdzić, że szokuje mnie
fakt, iż osoba o tak wysokim poziomie intelektualnym, wyraża publicznie, nie mającą nic
wspólnego z prawdą, rzeczywistością czy obowiązującym prawem, opinie na
powyższy temat. Jest przecież nie do wiary aby etyk i
dr., wykładowca Papieskiego Wydziału Teologicznego
"Bobolanum" mógł nie rozumieć kwestii związanych z molestowaniem seksualnym.
Molestowanie seksualne
nie ma nic wspólnego z wiekiem. Molestowana może być
osoba małoletnia jak i pełnoletnia. Zarówno kobieta jak
i mężczyzna. Jedyną różnicą jest to, że wszelkie czynności
seksualne osób dorosłych z udziałem osób małoletnich (bez względu na okoliczności)
są przestępstwem i dla podkreślenia między innymi wagi
tego rodzaju przestępstw, podlegają tzw. ściganiu z
urzędu. Co oznacza, że nie jest wymagany wniosek
poszkodowanego o wszczęcie postępowania dochodzeniowego,
a zgłoszenia może dokonać każdy posiadający informacje
na ten temat. Jest to też społecznym obowiązkiem. Natomiast
molestowanie osób pełnoletnich chociaż podobnie jak i
małoletnich ścigane przez prawo, nie jest ścigane z
urzędu co oznacza, że ofiara musi złożyć wniosek o
wszczęcie dochodzenia. Osoba dorosła (zarówno kobieta
jak i mężczyzna) może być molestowana przez np.
pracodawcę wykorzystującego w tym celu swoje stanowisko
czy inną zależność. Wymuszanie czynności seksualnych -
bez zgody drugiej osoby jest molestowaniem
(nagabywaniem, gwałtem) i jest przestępstwem.
Molestowanie - nie ma nic wspólnego z wiekiem czy płcią
ofiary.
Po tym co słyszałem, oglądając program, nie sposób nie
spytać... czy stwierdzenia Jezuity Filipowicza dotyczące
molestowania osób dorosłych to - jedynie jego prywatna opinia? Czy jest to
stanowisko kościoła, który reprezentuje?
Podsumowując, bardzo rzetelna robota dziennikarska Pani
Jolanty Erol i TVP 3 za którą dziękuję w imieniu własnym i
wszystkich ofiar księży w Polsce. Poruszenie tematu
powstawania naszej organizacji przyczyniło się do
ujawnienia następnych ofiar seksualnego wykorzystywania
przez księży i innych pracowników kościoła.
Strach pomyśleć jak by świat wyglądał bez niezależnego
dziennikarstwa.
Wincenty Szymański
RuchOfiarKsiezy.Org
|